Case 1 – mundurowy PB
Dzisiaj postaram się opisać jeden z przypadków udanej windykacji, bez użycia firmy windykacyjnej. Zastosowałem tu metodę osaczenia i nękania nieuczciwego PB.
Naszym króliczkiem będzie dzisiaj mężczyzna, lat ok. 30, posiadający stałe zatrudnienie (jak się potem okazało w służbach mundurowych).
A więc do dzieła.
PB był jednym z moich pierwszych pożyczkobiorców. Udzieliłem mu na początku września 2 pożyczek na łączną kwotę 150PLN na okres 7 dni ze zwrotem 215PLN.
I tu był mój pierwszy błąd. Wysokie bonusy powinny wyczulić mnie na tego typu osoby. Na swoje usprawiedliwienie mogę jedynie powiedzieć, że były to jego pierwsze pożyczki i nic nie wskazywało na przekręt (w najgorszym wypadku było to budowanie legendy na większą sprawę). Opis też wzbudzał zaufanie – podany był numer telefonu, 2 adresy e-mail.
Przypomniała mi się jeszcze jedna okoliczność – w momencie udzielania pożyczki wisiała już jedna płatność na czerwono, ale pożyczbiorca wyjaśnił, że puścił przelew w ostatnim momencie i PD jeszcze nie odznaczył pożyczki.
Po udzieleniu pożyczki wypadki potoczyły się bardzo nieoczekiwanie. Nie dostałem komentarza, brak reakcji na przypomnienia o komentarzu. Po wzięciu 850PLN pożyczek (0 spłat), PB zniknął. Przestał odbierać telefony i odpowiadać na maile. Przestał też logować się do Finsowo. Jak kamień w wodę.
Zdziwiłem się bardzo, bo wydawao mi się, że dla 850PLN nikt nie zaryzykuje i że wyłudzenia występują na duzo większe kwoty. Ale myliłem się :)
Zacząłem bardzo delikatnie – gg, maile na obie skrzynki i przypomnienia przez finansowo. 3 dni po terminie wpłaty zacząłem dzwonić – oczywiście PB nie odbierał telefonów. Zacząłe, wysyłać smsy – bez odpowiedzi, mimo, ze dostawałem potwierdzenia że doszły.
Rozpocząłem poszukiwania bytności owego Pb w internecie. Na finansowo wisi informacja o profilu PB na Naszej-Klasie, ale ponieważ nie lubie tego portalu na razie ominąłem ten przybytek. Po wpisaniu nazwiska do Google, nieoczekiwanie znalazłem profile PB na GoldenLine. Co fajniejsze, profil ten zawierał numer jednostki w której PB pracuje i stanowisko. :)
No to byłem w domu :) SMS z informacją, że znam numer jednostki i google w celu poszukiwania strony jednostki – znalazłem.
W tym momencie nieoczekiwany zwrot akcji – obietnica oddania pożyczki :) Potem okazało się, że jedna z kolejnych.
Po jakimś czasie troszkę się wkurzyłem i nasiliłem akcję telefoniczno-smsową (mam możliwośc wysłania 100 darmowych SMSów z internetu). Wiedziałem, że nie może odbierać telefonów w ciągu dnia, więc potrafiłem wykonać 5-6 telefonów następujących po sobie w czasie pracy – podejrzewam, że kilka z nich go trochę wkurzyło.
Potem pojawił się kolejny kontakt i obietnica oddania pożyczki. Oczywiście po omyłkowym odebraniu telefonu przez nieuczciwego PB.
Dalsze czekanie i brak przelewu.
Zrobiłem coś na co nie miałem zbytniej ochoty – wykonałem telefon do pracy PB. Odebrał oficer dyżurny, któremu naświetliłem sytuacje: że facet wyłudził pożyczki na portalu finansowym i teraz szukają go właściciele pieniędzy. Powiedziałem też, że nie skończy się na egzekucji komorniczej, bo to co wykonał Pb kwalifikuje się pod k.k – wyłudzenie oi że w niedługim czasie dostanie wyrok, bo przygotowywany jest pozew zbiorowy. Ten fakt chyba otrzeźwił naszego bohatera, bo 5 minut później odebrał mój telefon i solennie obiecał spłatę w ciągu tygodnia….
Potem cisza… dałem mu tydzień… dzień po terminie spłaty przypomniałem się. SmSem zostałem poproszony o numery kont innych PD, bo PB ma zablokowany internet i nie może sprawdzić tego w banku. Poszły maile do PD z prośbą o przesłanie mu numerów. I oczywiście cisza…
Potem znowu ataki telefoniczno-smsowe (w dzień i w nocy).
Skutek odniósł sms o treści: Tchórz. I to ma być żołnierz? Musiało to troszkę wkurwić PB, bo zadzwonił… i zaczął się tłumaczyć. Próbował mi dowieść, że powinienem się liczyć z tym, że jeżeli ktoś bierze pożyczkę na taki procent to ma inne, gardłowe długi. I że powiniem się liczyć z tym, że kasa nei zostanie mi zwrócona. Dowiedziałem się, że szanowny pan jest zadłużony po uszy i że myślał. Tak… myślał, że jak weźmie na Finansowo, to PB przeboleją straty drobnych kwot i nie będą naciskać. Sam też przyznał, że nie liczył się z tym, że zostanie tak szybko namierzony oraz upierdliwie osaczony. :) Dostał tydzień na zgromadzenie kasy – samo sobie wyznaczył ten termin.
Oczywiście po tygodniu kasy nie było… poszły więc następne smsy z informacją, że dokumanty osóbp oszkodowanych są już zebrane i że poszło do prokuratury zawiadominie o popełnieniu wyłudzenia… Potem jeszcze kilka telefonów i smsów z przypomnieniem.
Aż tu wczoraj – dostaję smsa, że PB informuje mnie, że dokonał wpłaty na poczcie na moje konto i że może podesłać faxem dowód wpłaty. Co ciekawsze dokonał też spłaty inej osobie. Reszcie przeleje pieniądze w najbliższym czasie. Ponieważ nie dysponuje takim zabytkiem… postanowiłem poczekać.
Zobaczymy co z tego wyjdzie… Jak dostanę kasę to zaktualizuję wpis. :)
Nauka dla mnie:
- nękanie, nękanie i jeszcze raz nękania
- telefon do pracy i delikatna rozmowa z kadrowa, szefem, księgową czyni cuda, a przynajmniej otrzeźwia
- informacja o kodeksie karnym czasem sprowadza do pionu
- jeżeli telefon nie jest wyłączony, zawsze można zmusić nieuczciwego PB do kontaktu
- uważaj na wysokie bonusy – jeżeli nie wtopa zamierzona, to człowiek ma nóż na gardle
No Comments









« Komentarze
Na razie bez komentarza.
« Zostaw komentarz