Szczyt bezczelności: zatwierdzić płatność kartą trzema krzyżykami
Kilka razy zdarzało mi się narzekać na niegramotność sprzedawców w polskich sklepach, którzy przy płatnościach kartą zachowują daleko posuniętą nieostrożność i nie sprawdzają czy podpis na karcie zgadza się z tym, który widnieje na potwierdzeniu transakcji. Problem zdarza się przy co najmniej trzech-czterech transakcjach na każdych dziesięć i oczywiście dotyczy tylko kart, przy których transakcje są autoryzowane podpisem, a nie PIN-em. Widząc sprzedawcę, który oddaje mi kartę zanim jeszcze podpiszę potwierdzenie transakcji, zawsze mam przemożną chęć zrobić brzydki dowcip i… podpisać się np. trzema krzyżykami. A potem złożyć w banku reklamację i czekać co się stanie.
Nigdy takiego numeru nie wykręciłem, bo to byłaby, mimo wszystko, próba kradzieży. Ale zastanawiam się ile tego typu spraw – klientów nie przyznających się do dokonanych przez siebie transakcji – mają na tapecie banki. Pewnie coraz mniej, bo w Polsce stopniowo rośnie liczba kart płatniczych autoryzowanych PIN-em, więc podpisy na potwierdzeniach transakcji są zjawiskiem, które pewnie czeka los dinozaurów.
Nie wiem czy się z tego cieszyć, bo choć PIN jest wygodniejszy, to jeśli ktoś podpatrzy kod, a potem ukradnie kartę… Brrr… Nie ma przebacz, żaden bank nie odda pieniędzy, gdy złodziej wypłaci je przed zastrzeżeniem karty. Jeśli zaś ukradnie kartę autoryzowaną na podpis i pójdzie na zakupy, to zawsze można się z bankiem spierać i dowodzić – choćby za pomocą analizy grafologicznej – że to nie my dokonaliśmy danej transakcji, tylko obca osoba, która w przestępczy sposób weszła w posiadanie karty.
To jest zwiastun artykułu: http://samcik.blox.pl/2010/06/Szczyt-bezczelnosci-zatwierdzic-platnosc-karta.html
No Comments









« Komentarze
Na razie bez komentarza.
« Zostaw komentarz